O autorze
Jest prawnikiem (Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej), ma tytuł MBA uzyskany po studiach odbytych w U.S.A. (Georgetown University / Le Moyne,). Członek Zarządu i Dyrektor ds. Zasobów Ludzkich Grupy Kapitałowej Dalkia Polska, Członek Klubów i Stowarzyszeń HR, w przeszłości Dyrektor ds. Zasobów Ludzkich i Rozwoju Organizacji w Danfoss Polska, Provimi / Rolimpex, Vattenfall Heat Poland, BRE Bank, i Dalkia Polska, nagrodzony tytułem „Dyrektor Personalny Roku” w konkursie Bigram i Rzeczposolitej, współautor między innymi dużych projektów restrukturyzacyjnych. Współwłaściciel firmy doradczej. Autor artykułów i opracowań poświęconych problematyce zarządzania, HR, restrukturyzacji i rozwoju biznesu. Miłośnik motocykli i muzyki heavy metal, muzyk i autor tekstów piosenek.

Polska nieodpowiedzialnością stoi.

Brak odpowiedzialności to jeden z naszych narodowych sportów. Brawo Narodzie ! Jesteśmy w tym coraz lepsi. Stwórzmy NPPPO - Narodowy Program Przywracania Poczucia Odpowiedzialności.

Specjalnie odczekałem kilka dni od publikacji Rzepy, dla czystego sumienia. Może się ktoś odezwie, walnie w pierś, przeprosi, poczuje odpowiedzialny za cały ten emocjonalny i informacyjny bajzel ? A gdzie tam. Po wstępnym przyznaniu się gazety do pomyłki, wkalkulowanym zapewne od początku w całą akcję, wszystko się rozmywa. Już nie o ten cały rzekomy zamach smoleński mi chodzi, pal sześć; niech jedni kreują te emocje, niech drudzy naiwnie ulegają (choć w gruncie rzeczy niebezpieczne to jak cholera), mam raczej refleksje bardziej ogólnej natury. Chodzi mi o odpowiedzialność, a raczej jej chroniczny brak, nasze 'specialite de la maison'.



A pełno tego wszędzie.

W mediach normą się stała nieodpowiedzialna emisja farmazonów. Nieodpowiedzialna, bo napędzana wyłącznie jakimś bardzo wąskim interesem - oglądalności, nakładu, politycznego biznesu w najgorszym wydaniu. Dopóki to po prostu głupoty, to pół biedy, ale kiedy dochodzi do tego, co miało miejsce w "Rzeczpospolitej" w zeszłym tygodniu, to bieda jest już cała, pełną gębą, generuje nienawiść i daje pożywkę manipulatorom.

Zdrojem nieodpowiedzialności jest polityka, z mediami idąca pod rączkę. I władza, i opozycja jadą tu na full. Opozycji łatwiej, często ciężko jest stwierdzić, czy to już przegięcie, czy nie. Rządzącym trochę trudniej, ale chociaż odpowiedzialniej gadają, to przecież raz po raz tym, co robią dają wyraz swojej nieodpowiedzialności traktując kraj, gospodarkę, a nawet obywateli jak składniki własnego folwarku. Folwarku, który ma służyć im samym i utrzymaniu przez nich władzy. Wyrazem tej nieodpowiedzialności pozostaje od dawna obsada wielu stanowisk w spółkach skarbu państwa.

Nieodpowiedzialni są urzędnicy, ci państwowi i ci samorządowi. Chwalebne wyjątki, które sam czasem spotykam, w niczym nie zmienią mojej opinii na ten temat. Urzędnicze decyzje (a urzędników wciąż przybywa !) w najlepszym razie utrudniają ludziom (przedsiębiorcom, interesantom) życie, w najgorszym zaś całkowicie je rujnują.

Jak urzędnicy zachowują się liczni menedżerowie państwowych firm podejmując szkodliwe dla tych firm (i w efekcie dla całego systemu) decyzje.

Nieodpowiedzialni (po uśrednieniu) są pracownicy olewający interes właściciela, bez względu na to, kim jest. W sektorze prywatnym jest z tym trochę lepiej, niż w państwowym, nie jest to jednak różnica powalająca. Po co być solidnym, skoro w tłumie fuszerka i tak ujdzie, a liczne przywileje socjalne wywalczone najczęściej w procesie prywatyzacji (lub w jej obliczu) zagwarantują wygodny byt.

Nieodpowiedzialni bywają też pracodawcy, którzy, tak się zdarza, terminu społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) używają do celów marketingowych.

Nieodpowiedzialni jesteśmy jako obywatele, mieszkańcy, sąsiedzi. Pielęgnując własne trawniki mamy w nosie brud za płotem. Pojęcie wspólnego dobra budzi wstręt - to inercja czasów komuny. Majster umówiony do naprawy spłuczki, nauczyciel, menedżer, dziennikarz, minister i jego polityczny oponent - zbiorowo, jako społeczność i często indywidualnie jesteśmy w poczuciu odpowiedzialności do dupy.

A może by tak stworzyć i zrealizować NPPPO - Narodowy Program Przywracania Poczucia Odpowiedzialności, przywracający etos bycia odpowiedzialnym, nie posądzający odpowiedzialnych o frajerstwo, edukujący, rozpisany na lata, współfinansowany przez UE, wspierany przez rządzących i przez opozycję, przez pracodawców i organizacje społeczne, przez tych non profit i przez tych profit, i nawet przez tych co to profit, a jednak, mimo najlepszych starań, wciąż non profit.

Mógłby się też nazywać inaczej - JWPP - Jedyny Wspólny Projekt Polaków. Tylko, że on nie byłby wspólny. W końcu po co komu ta odpowiedzialność ? Przecież i bez niej mamy tyle kłopotów...
Trwa ładowanie komentarzy...