O autorze
Jest prawnikiem (Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej), ma tytuł MBA uzyskany po studiach odbytych w U.S.A. (Georgetown University / Le Moyne,). Członek Zarządu i Dyrektor ds. Zasobów Ludzkich Grupy Kapitałowej Dalkia Polska, Członek Klubów i Stowarzyszeń HR, w przeszłości Dyrektor ds. Zasobów Ludzkich i Rozwoju Organizacji w Danfoss Polska, Provimi / Rolimpex, Vattenfall Heat Poland, BRE Bank, i Dalkia Polska, nagrodzony tytułem „Dyrektor Personalny Roku” w konkursie Bigram i Rzeczposolitej, współautor między innymi dużych projektów restrukturyzacyjnych. Współwłaściciel firmy doradczej. Autor artykułów i opracowań poświęconych problematyce zarządzania, HR, restrukturyzacji i rozwoju biznesu. Miłośnik motocykli i muzyki heavy metal, muzyk i autor tekstów piosenek.

Euro 2012 - różne aspekty, bez deprechy i bez ekstazy

Jakiż wielowymiarowy i wieloprzegięciowy jest fakt rozgrywania tu tego turnieju. Jak mówił Zulu Gula: "Polska to taka dziwna kraj".

Euro jeszcze w trakcie, a dla nas, zdaniem wielu Polaków, już po. A ja się nie zgadzam. Kibicem nigdy zbyt zagorzałym nie byłem, oglądam niemal tylko reprezentacyjne potyczki i w zasadzie wyłącznie na dużych turniejach. Czyli nie za często. No i czasami Ligę Mistrzów ale tylko rozstrzygajace mecze, grupowe mnie nudzą.

Polska jak długa i szeroka (a szeroka i długa jest przecież całkiem) podzieliła się na tych "za" (bo sportowe emocje, bo infrastruktura, bo reklama dla kraju, bo zarobek dla przedsiębiorców, bo 0,2% do PKB, bo goście zewsząd) i tych "przeciw" (bo rząd nie zdążył, bo partactwo, bo hałas i zamieszanie, bo huligani, bo utrudnienia w ruchu ulicznym, bo obszczane budynki, bo trzeba było na szpitale i na hospicja i na leki, a nie na stadiony, bo odwraca turniej uwagę od katastrofy smoleńskiej).

Ja, mimo, że kibic mierny, do tej pierwszej grupy się zaliczam i chociaż pod biurem blokują mi ulicę przed meczem, to gębę noszę uśmiechniętą szczerze i się cieszę. Czym ? Tym bezprecedensowym wybuchem społecznego zintegrowania. Mimo, że trudniej jeździ się po Warszawie niż zazwyczaj, a już zazwyczaj lekko nie jest, to kierowcy jak nigdy ustępują pierwszeństwa, nie pokazują środkowego palca, a na stadionach nikt nikogo nie pyta na kogo głosował ostatniej jesieni. Człowiek jedzie autem i ryczy do siebie:"Pooooolska, biało - czerwoni !!!" I faktycznie wszędzie czerwień i biel i cool to wygląda. A na dodatek od tylu dni już nie słychać polityków ! Bezcenne. Gdyby nie smierć generała Petelickiego, może nawet wytrzymaliby z zasznurowanymi ustami do finału mistrzostw. Nie wytrzymali więc, ale i tak jest nieźle ! Będę tęsknił za tym czasem, już to wiem.

Co do dróg i infrastruktury, to fajowo strasznie z tą A2, ale zwracam uwagę, że po pierwsze to trzeba znaleźć jakiś motywator po turnieju, żeby ją skończyć (stacje benzynowe, barierki, zjazdy etc.), a po drugie to nie jedyna w Polsce naszej arteria - nie wszędzie jest tak pięknie. Niedowiarków zapraszam na przykład do Lwowa, jednego z miast gospodarzy Euro - z Warszawy będa jechać przez Lublin i Zamość - obiecuję rozkosze nieziemskie.

A teraz: jak nasi grali ? No i tu to mnie rodacy wkurzają. Bo najpierw nieracjonalna wiara, że będziemy w ćwiećfinale, albo i wyżej, a potem cięgi, baty i pretensje, że się nie ziściło. Nie rozumiem ani jednego, ani drugiego. Nasze wyjście z grupy nie miało racjonalnych przesłanek. Rosja chwilę przed turniejem nawsuwała Włochom 3:0 i już wcześniej było widać, że są mocni. Czesi od zawsze grali od nas lepiej, solidniej, regularniej i metodyczniej. Grecy jeszcze niedawno nosili laur mistrzów Euro (heh... nie strefy Euro, niestety), a wszyscy trzej nasi rywale są dużo lepiej i nie bez przyczyny notowani w światowym rankingu FIFA. No to skąd była ta wiara ? Za cholerę nie wiem. Nie zmienia to faktu, że uważam, ża nasi grali dobrze ! Dawno nie widziałem polskiej drużyny narodowej w takiej formie ! I właśnie dlatego nie rozumiem też tych jęków teraz i wieszania psów na nich. Wrzeszczą media o zmianie selekcjonera i składu drużyny. I znów się nie zgadzam. Ta paczka jest na najlepszej drodze do uzyskania zgrania, które pozwoli w przyszłości odnieść sukces. Najbliższy to zakwalikowanie się do nadchodzących mistrzostw świata. Nie ruszać i kontynuować robotę - tak sądzę. A naszym piłkarzom gratuluję dobrego stylu. Było fajnie patrzeć na ich grę i niech mi nikt nie mówi, że się nie znam. Skoro o zmianach mowa, to jedno zmieniłbym jednak na pewno - szefa PZPN. Stanowczo wolałem Latę jako piłkarza.

Tymczasem ministra Mucha trzyma Latę za... słowo, a Lato na to jak na lato. A może nawet udaje Greka, kto to wie. A w ogóle to Mucha mówi o tych wszystkich sukcesach związanych z Euro z takim smutkiem, że aż mi jej trochę żal. Panie Premierze, proszę ją przytulić !
Trwa ładowanie komentarzy...